środa, 27 sierpnia 2014

Wilno, Litwa


Już za nami długi weekend, który jak co roku spędziłam na moich ukochanych od dzieciństwa mazurach. 
Mój tata stamtąd pochodzi, a dokładnie z polskiego bieguna zimna, więc stąd ta sympatia. W tamtym roku jakoś za późno się obudziłam i nie udało mnie się odwiedzić Wilna a kresy to również miejsce urodzenia mojego dziadka i babci. 
Więc musiałam to szybciutko nadrobić.

Wyjazd był z Giżycka  04:00, więc wstałam o 02:15, bo jak to każda kobietka musiałam się z deka oporządzić i przygotować prowiant na drogę :)

W moich ukochanych Suwałkach zatrzymaliśmy się by wymienić walutę na lity a kierowca wykupić autobusas winietas - czytaj po litewsku.
Mieliśmy bardzo sympatycznego opiekuna, który już podczas drogi opowiadał o tym co nas czeka.
Pierwszy przystanek to Zamek w Trokach, tam czekała na nas polska przewodniczka mieszkająca na Litwie. 
Sam obiekt położony na jeziorze Galwe,  jest w znacznym stopniu rekonstrukcją z 2 poł. XX wieku. Zamek został wzniesiony w XIV – XV w. przez wielkiego księcia litewskiego Kiejstuta i jego syna Witolda. 
Troki były w tym okresie ważnym ośrodkiem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Począwszy od XVII w. zamek popadał w ruinę. Przed II Wojną światową polscy historycy sztuki rozpoczęli zabezpieczanie obiektu, a w latach 1951 – 1961 zostały w nim podjęte prace rekonstrukcyjne, które nadały mu obecny kształt. Zamek jest dziś ważną atrakcją turystyczną Litwy.


Dziedziniec wewnętrzny.


Sala tronowa.


 Te srebrne patyki były walutą a za jeden można było zakupić całą wioskę.


Witold wielki książę Litewski i kuzyn Władysława Jagiełły.


W tym czasie na  Litwie odbywało się święto, więc w Trokach trafiliśmy na jarmark.
Prawdziwy litewski żytni chlebek.


Słodkości.


 Od stycznia na Litwie będzie obowiązywać waluta euro.


Nie mogliśmy nie spróbować tradycyjnej potrawy dla regionu Trok i kuchni karaimskie, czyli kibinów, są to pierożki w kształcie skręconej muszli, wypiekane z ciasta drożdżowego lub półfrancuskiego, nadziewane mięsem. 
Prawdziwy kibin, powinien mieć baraninę, jednak zastępuje się je wieprzowiną.

Te zakupiliśmy na jarmarku za 5 i 4,50 Lt.

Karaimowie to imigranci, należą do grupy ludów tureckich. Europę Środkowo - Wschodnią zamieszkują od ponad 600 lat. Kiedyś strzegli księcia Witolda. Budują domy z trzema oknami od strony drogi. Pierwsze okno ma być dla Boga, drugie dla Witolda, a trzecie dla gościa. Na Litwie przy ulicy Karaimskiej w Trokach jest kilka takich domów. Ich właścicielami są Karaimi. 



Kibin nadziewany mięsem.


Tu z nadzieniem z kapusty, marchewki i cebulki.


Tego jedliśmy w restauracji, był lepszy, bo wypływało z niego masełko. Kibina bierzemy w łapkę, końcówkę owijamy w chusteczkę i gotowy do zjedzenia.



Opuszczany Troki i jedziemy do Wilna.

Następny obowiązkowy punk zwiedzania to najstarszy polski cmentarz na Rossie.
Na cmentarzu spoczywają polscy żołnierze polegli w bojach a także znane postacie polskiej, białoruskiej i litewskiej historii.


Na samym początku i środku jest pochowana Matka, Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego oraz jego serce, które zostało złożone 12 maja 1936 r. Marszałek chciał zostać pochowany w śród swoich żołnierzy.
Józef Piłsudski pisał:
”Nie wiem czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 roku mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili…”
Płyta nagrobna wieńczy napis "Matka i serce syna”. W mauzoleum Matka i Serce Syna na czarnej granitowej płycie nagrobnej zgodnie z wolą Piłsudskiego wykuto cytaty z Wacława Beniowskiego (u góry) i (u dołu) Juliusza Słowackiego, ulubionego poety Marszałka.



 Również obowiązkowym punktem zwiedzania jest Brama Ostrobramska.


Wizerunek Madonny Miłosierdzia namalowany został na deskach dębowych. Został podwójne koronowany, sukienkę wykonano ze srebra, zewnętrznie pozłoconą. Obraz jest czczony, gdzie za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny ludzie doznają uzdrowień z chorób, pociechy w smutku, nadziei w rozpaczy. 


Obraz jest umieszczony na ścianie zewnętrznej, patrząc od strony miasta. Na przeciwległej ścianie znajduje się duże okno, z którego widać starówkę.


Cerkiew św. Ducha.
Przepiękny ikonostas rokokowy przypominający ołtarze świątyń katolickich.



Cerkiew jest miejscem szczególnej czci świętych męczenników wileńskich - Jana, Antoniego i Eustachego. 
Pod baldachimem znajdują się ich relikwie. Byli oni pierwszymi prawosławnymi świętymi Litwy. 


Brama Bazylianów wybitne dzieło późnego baroku.


Wileńskie stare miasto i malownicze uliczki..





Najdroższe drzwi w Wilnie - Uniwersytet Wileński.


Pałac Prezydencki.


Dzwonnica i Katedra Wileńska.




Tu trzeba odwrócić się 4 razy w lewą stronę na lewej nodze nie odrywając jej od podłoża i pomyśleć życzenie :)



Następne kroki kierowaliśmy do najpiękniejszego kościoła św.św Piotra i Pawła położonego na Antokolu. 
Wnętrze świątyni zdobi ponad 2 tysiące rzeźb o tematyce biblijnej, mitologicznej i historycznej.

Brak głównego ołtarza, zastępuje obraz przedstawiający pożegnanie św.św. Piotra i Pawła oraz figury czterech proroków.


Ponieważ wykonany na zamówienie ołtarz o kryształowych kolumnach zatonął w drodze z Holandii do Gdańska. 
Na pamiątkę tego wydarzenia świątynię zdobi przepiękna kryształowa łódź.


 39 metrowa bogato zdobiona kopuła.





Każda postać lub scena niesie jakieś przesłanie ukryte lub wypowiedziane wprost z cytatów Ewangelii.




Kobieta karmiąca niemowlęta.


Św. Marcin na koniu.


Wspaniałe organy.


Śmierć, która na wszystkich czeka a skarby i inne dobra tego świata nie będą nam potrzebne.


Ten kunsztowny i bogato zdobiony kościół wywarł na nie ogromne wrażenie.
Wilnianie zwykli mówić, że jak ktoś nie widział kościoła św.św. Piotra i Pawła to znaczy, że nie był w Wilnie.

Mieliśmy czas dla siebie, więc postanowiliśmy spróbować tutejszych lodów, a co.. :D



Na koniec wycieczki poszliśmy też na pałaszowanie tradycyjny litewskich przysmaków.


Pyszny chłodnik litewski.



Placek żmudzki. 


Cepelin.


Po drodze zrobiłam małe zakupy: nugat, pyszne chałwy oraz...


 Piwko.


 Na prawo beczki na lewo beczki oto koniec naszej wycieczki :)

30 komentarzy:

  1. Fajna wycieczka, widzę, że asti się przydała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycieczka niezapomniana a asti zawsze biorę na takie zwiedzanie, mała wygodna. Telefon, błyszczyk, chusteczki mokre i suche pomieści ;)

      Usuń
  2. Ale fajna wyprawa :) Litwa jest na prawdę piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne zdjęcia i pyszności widzę,a chleb jakiś spalony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Nie jest spalony, próbowałam, tylko kolor żytniego prawdziwego chlebka tak wygląda ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam takie wycieczki :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne jest Wilno, mieszkałam w tym mieście kilka tygodni. A Kresy to nadal Polska, choć już nie mapie niestety:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 1000%, szkoda, że tylko na mapie, smuteczek :(

      Usuń
  6. Pięknie :) widzę,że wycieczka udana :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że prawie nie spałam to wycieczka wspaniała :)

      Usuń
  7. Przyznam że na Litwie to mnie jeszcze chyba nie było ;D
    A pięknie tam ! muszę się kiedyś wybrać ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia i opis. Muszę tam kiedyś koniecznie pojechać, bo jeszcze nie miałam okazji...

    Pozdrawiam,

    Sol

    PS. Odkąd w życiu Włóczykijów pojawiło się Włóczykijątko, nie mam na nic czasu, więc i blogi rzadko odwiedzam... Postaram się jednak do tych ulubionych czasem zajrzeć, a Twój do nich należy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, maluszek gratuluję :* Kochana koniecznie się tam wybierzcie w trójeczkę :) Dzięki za miłe słowa :*

      Usuń
  9. Nie miałam jeszcze okazji zwiedzić Wilna, ale mam nadzieje w przyszłości i tam zawitać :) Chłodnik wyglada pyszne :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam w Wilnie dwa razy i bardzo lubię to miasto, mam ogromny sentyment :) Za to jedzenie jest dla mnie stanowczo za tłuste :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedzonko smaczne ale fakt tłuste, tam bez mięsa to chyba się nie obędą :)

      Usuń
  11. Byłam w Wilnie. Mieszkam niedaleko. Fajna relacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, super, że mieszkasz tak blisko :) Dzięki :)

      Usuń
  12. Pięknie tam, ja jeszcze w Wilnie nie byłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak widze chlodnik litewski to placze...naprawde...
    strszne mile wspomnienia z dziecinstwa...moja najkochansza babcia (co w Wilnie sie urodzila i mieszkali niedaleko Ostrej Bramy) robila go przynajmniejj raz w miesiacu! normalnie klucha mi w gardle stoi!
    tego smaku i tej zupy nigdy nie zapomne!
    przepiekne zdjecia! milo bylo znowu Wilno zobaczyc! moze jeszcze kiedys tu wróce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, nie płacz słonko, bo i ja się rozryczę :* Widzę, że nasze korzenie to piękne Kresy :)
      Litewski chłodnik był pyszny i zupełnie inny niż jadam w PL.

      Usuń

Dziękuję za komentarze, każdy jest dla mnie ważny. Na wszystkie postaram się odpowiedzieć :)