poniedziałek, 24 marca 2014

MAC, In Extreme Dimension 3D Black Lash


Naczytałam się sporo pozytywnych opinii o tym tuszu, więc i ja postanowiłam go nabyć, ale czy to był trafiony zakup?...

Maskara MAC w intensywnym, czarniejszym niż czerń kolorze, podkreśla i wzmacnia rzęsy na całej ich długości. Innowacyjne nasycenie pigmentu sprawia, że stopień czerni przeradza się w kolor smoły. Maskara zwiększa objętość, wydłuża, a przy tym pozostawia rzęsy miękkie i elastyczne. Mega szczoteczka przeniesie więcej tuszu jednocześnie rozdzielając, unosząc i definiując rzęsy.


Produkt zamknięty jest w czarnej plastikowej tubie z logo MAC.


Pojemność 12 g za 98 zł.


Szczotka jest dużo większa niż standardowe.


Wielki otwór przez który wydobywamy mega ilości tuszu.


Świetne nasycenie czerni.


Szczotka jest gumowa i wielka, przypomina maczugę. Niektórzy mogą sobie nią zrobić krzywdę, ale mnie jakoś to nie przeszkadza. Najgorsze jest to, że przez wodnistą konsystencję i wielki otwór w opakowaniu, szczotka nabiera takie ilości tuszu, że trzeba wycierania nią o krawędź opakowania, co starczyłoby na trzy lub cztery malowania. Oczywiście dałam z dwa tygodnie podeschnąć maskarze, później całkiem nieźle sobie radziła i byłam nawet zadowolona, ale gdy tylko umyłam szczotkę, historia zaczęła się powtarzać, nawet podeschnięcie nic nie pomogło, jednym słowem tragedia :( 
Na tym nie koniec, następny koszmar, tusz okropnie skleja i tworzy na końcówkach rzęs nieestetyczne odnóża pająka, odbija się na powiece. Pod koniec dnia osypuje się nie miłosiernie, ile ja się namęczyła, by jakoś ładnie wytuszować rzęsy. Fakt efekt pogrubienia i wydłużenie jest jak najbardziej, ale jakim kosztem. Na pewno już nie kupię tego diabelstwa!!!

Tak wygląda oblepiona tuszem szczotka, tuż po umyciu... Masakra :(


Z wielkim trudem jakoś wytuszowane rzęsy.





Tu już widać pajęcze nóżki..


Jakie są Wasze opinie na temat tej maskary ? :)

54 komentarze:

  1. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził. Nie lubię takich dużych szczoteczek w tuszach, ciężko nimi precyzyjnie pomalować rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wielkość szczotka nie przeszkadza, reszta tragedia :(

      Usuń
  2. Miałam ten tusz i jak dla mnie to najgorszy tusz, jaki w życiu miałam, po prostu to był chyba najgorszy kosmetyk, jaki w życiu miałam. 90% opakowania, albo i więcej oddałam mojej siostrze z zastrzeżeniem, że jeśli i u niej się nie sprawdzi, to niech go w diabły wywali, bo to jest po prostu gówniany tusz, sto razy lepiej od niego wspominam tusze Rimmel (choć też za nimi nie przepadam), albo Maybelline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie miałam tak fatalnego tuszu, formalnie idzie nerwicy dostać... Wracam do mojego ukochanego pytonka :)

      Usuń
    2. Dokładnie! A dawałam mu kilka, a nawet kilkanaście razy szansę. Próbowałam go postawić pionowo, żeby było lepiej, próbowałam go podsuszyć, nawet szczoteczkę ze 100 razy wkładałam i wyciągałam, ale to nic nie pomogło. Wielkie rozczarowanie.
      O tuszu HR słyszałam, ale w UK nie mam jak go zamówić, widziałam go jednak w Sephorze w Pl, więc przy kolejnej wizycie w Pl może się na niego skuszę, bo jesteś kolejną osobą, która go chwali, więc jestem ciekawa, jakby się u mnie sprawdził:)

      Usuń
    3. Też wydziwiałam z MACzkiem i nic nie pomogło, a pytonka polecam z całego serca robi cuda :)

      Usuń
  3. Niebawem będę pisać o wersji bez 3D, ja jestem zadowolona z efektu wydłużenia, ale samo korzystanie jest trochę męczące bo szczoteczka nabiera zbyt dużo tuszu, dlatego trzymam go w pozycji pionowej cały czas. Czasem skleja rzęsy, ale wydaje mi się ze to bardziej kwestia mojego roztrzepania bo siostrze zawsze ładnie wychodzi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też w miarę ładnie wychodzi, ale ile się na denerwuje zanim osiągnę zamierzony efekt :/

      Usuń
  4. W końcu recenzja tego tuszu z którą sie zgadzam. U mnie jest dokładnie to samo. Póki co mascara leży i czeka na wybawienie. Może jak podeschnie będzie lepiej. Moim faworytem jest extended.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę ją jak najszybciej wykończyć, póki ona mnie nerwowo wykończy, później wracam do pytonka ;)

      Usuń
  5. O jaa fatalny jest!! Kiedyś czytałam reckę u Marti ale tej pierwotnej wersji i jak się na nią napaliłam tak teraz mam obawy czy w ogóle na tę pierwotną wersję się zdecydować :S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go nie polecam, bubel to nad buble, lepiej dołożyć trochę i zainwestować w Dior Iconic Overcurl.

      Usuń
    2. Pati, ten tusz to istny koszmar!!!
      Na Dior Iconic Overcurl, też mam chęć a jak nie to wracam do pytonka ;)

      Usuń
    3. Dior Iconic Overcurl jest następny na mojej chciejliście :))) Dzięki w każdym razie za ten wpis :*

      Usuń
  6. hmm, co jak co ale tusze mac robi beznadziejene, próbowałam już kilku i z zadnego nie byłam zadowolona. Ostatnio kupiłam Opulash i powiem Ci że też jest średni :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że o tym wspominasz :) To jest mój pierwszy i ostatni tusz z MAC :/

      Usuń
  7. Sam kształt szczoteczki podoba mi się bardzo. I to, że jest silikonowa - również. Niestety, efekt na rzęsach pozostawia wiele do życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście też bardzo lubię silikonowe szczoteczki i przeważnie takich szukam w maskarach, ale ta jest przerażająca...

      Usuń
  8. Uwielbiam gumowe szczoteczki szczególnie od MF - to mój ukochany tusz po wielu, wielu eksperymentach :D I jestem w szoku, że MAC wyprodukował taki hmm bubel :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również lubię takie szczoteczki :) Z tego co dziewczyny piszą to wszystkie MACowe tusze są do niczego :(

      Usuń
  9. Bardzo przypomina mi tusz z Sephory Outrageous ma identyczną szczoteczkę i dziura też jest ogromna!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. A i powiedz mi jakie masz cienie na powiekach??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na powiekach mam przepiękny MAC, Fluidline - It's Physical :)

      Recenzja poniżej :)
      http://agawkrainieczarow.blogspot.com/2014/02/mac-fluidline-its-physical.html

      Usuń
  11. Szczoteczka wygląda bardzo ciekawie..szkoda, że na rzęsach jest tak nieciekawy efekt:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ble! Aż dziwne, że MAC sprzedaje takie coś.

    OdpowiedzUsuń
  13. O jeny alee wtopa :(
    Szkoda...rozczarowujące...mam w głowie ciągle swoją bardzo podobną historię z Hypnose Star Lancome - pająk z połamanymi nóżkami u mnie był..
    Niemniej dobrze wiedzieć, bo wyidealizowałam markę jak jakaś durna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Lancome też się sporo naczytała, ale za to niepochlebnych opinii i nigdy nie sięgnę po te tusze :)

      Usuń
  14. Szkoda że to taki bubel :/ nie mam dostępu do maca ale i tak dobrze wiedzieć bo w lipcu planuje najazd na ich sklepik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bubel nad buble. Zawsze można kupić internetowo w MAC, ale nie ma jak się obmaca na żywo :)

      Usuń
  15. Niezły bubel :( A myślałam, że MAC takich bubli nie produkuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak idzie się naciąć, no nic wykończę go i zapomnę :)

      Usuń
    2. Ja w takim razie dzięki Tobie nie skuszę się na niego :) Pozostanę wierna na razie mojemu Guerlain :)

      Usuń
  16. czytałam kilka pozytywnych opinii na jego temat i miałam się nawet skusić, ale wpadł mi w ręce Armanek ETK i tak jestem nim zachwycona ,że zakup odłożyłam na potem , a teraz jednak się zastanowię raz jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się nie skusiłaś :) Na ETK też mam ochotę :)

      Usuń
  17. Mój ostatni tusz z Maca jaki miałam miał taka podwójna szczoteczke, jedna pogrubiala, a druga wydłużyła rzęsy i tak się przy nim naplakalam, ze do ich tuszy nie podchodzę. Użyłam go kilka razy, efekt zawsze był ten sam, trzy minuty i łzy gorzkie wylewalam tak mnie oczy piekły. Tusze być może nie są ich najmocniejszą strona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażliwe oczki, dobrze, że mnie nic nie było :) Popieram, lepiej by sobie odpuścili tusze :)

      Usuń
  18. mialam já kupic ale nie...dziékujé lepiej pozostane przy mojej niezawodnej Chanel Volume albo annayake volume mascara....
    porazka na maxa i to za nie male pieniádze...pajéczych nózek nie cierpie!!!!!
    to tak jak wszyscy kochajá benefita maskaré a ja jej nie znoszé , wlasnie za te pajécze nózki i za to ze zdecydoanie za mokra jest ;D
    szkoda ze taki bubel z niej.... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie kupiłaś :) No tak o Benefitowskiej maskarze też się naczytałam i dlatego jej nie kupię...

      Usuń
  19. Nie mialam okazji testowac tuszu z mac, ale ten przedstawiony przez Ciebie mnie nie zacheca;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nie kupię żadnego tuszu z MAC, bo ten też mnie skutecznie zniechęciła, ale nic na błędach człowiek się uczy :)

      Usuń
  20. Uuu faktycznie skleja :-( Dobrze wiedzieć, że to taki bubel...

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za opinię. No cóż... chyba już jej nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uff...a wahałam się nad jej zakupem...dobrze, że koniec końców wybrałam inną wersję, która mnie zadowoliła:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam ten tusz i byłam nim zachwycona. Czy przypadkiem nie jest cos nie tak z opakowanie tuszu , chodzi i o ten sciagacz. bo nie powinna byc tak szczotka oblepiona. Ja bym proponowała go zareklamowac.

    OdpowiedzUsuń
  24. O jaki dramat...chcialam go kupic, bo Marti bardzo polecam jesli to ta sama wersje, ale mam teraz opory ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go kupiłam, bo dużo zbierał pozytywna, ale też i negatywne opinie. Ja jednak się na cięłam :(

      Usuń

Dziękuję za komentarze, każdy jest dla mnie ważny. Na wszystkie postaram się odpowiedzieć :)