Tym bardziej, że pierwsza limitowana jesienna edycja Modern Mercury rozeszła się jak świeże bułeczki.
Dlaczego robi furorę...? Ponieważ Estēe Lauder stworzyła kosmetyk o unikalnej formule
żelowo-pudrowej.
Gdy kosmetyk znalazł się w Polskich perfumeriach, pobiegłam czym prędzej by go obadać.
Trzy razy robiłam do niego podchody i w końcu uznałam, że kolor jest dla mnie odpowiedni.
Dostałam go na walentynki, od ukochanego :)
Illuminating Powder Gelee Topaz Chameleon, to mocno nasycony miedziano - brązowo - złoty kolor
i na pewno nie dla każdej karnacji.
Kartonowe pudełko chroni kasetkę przed zniszczeniem.
Ładne opakowanie tego produktu, daje poczucie luksusu.
Waga produktu, to 5 g.

Jego miękka konsystencja łatwo się nabierać a używam pędzelka Hakuro H52, który idealnie rozciera żelka.
Używam Topaz'a jako cień na powieki i bronzer, idealnie sprawdza się w tej roli. Oczywiście nie należy przesadzać z jego nakładaniem...
Teraz jak jestem lekko opalona kolorek wygląda bombowo :)
Wiem, że Topaz budzi wiele kontrowersji... Co Wy sądzicie o żelku? :)
Topaz jakoś mi nie podszedł, mam modern mercury i jestem z niego bardzo zadowolona:)
OdpowiedzUsuńMacałam kiedyś MM, ale dla mnie jest za jasny :)
UsuńTopaz niestety dla mnie duuuzo za ciemny, ale mam mercurego i bardzo go lubię ;)
OdpowiedzUsuńSuper :) MM większości pasuje, mnie jakoś niezbyt...
OdpowiedzUsuń